niedziela, 10 listopada 2013

Rozdział 1.

*Giselle*


-Potrzebujecie czegoś?- spytałam grupkę chłopaków, którzy spędzą noc w hotelu.
-Nie, dzięki. Mamy wszystko czego chcemy- Uśmiechnął się do mnie blondyn.
-Ok. W razie czego dzwońcie do recepcji. - Posłałam im uśmiech.
Wyszłam z ich apartamentu. Nadusiłam guzik i czekałam na windę. Po chwili przyjechała, weszłam i zjechałam na dół. Holly czekała na mnie w hollu.
-Możemy iść. - powiedziałam do siostry.
-Okey, Millie jest z panią Jaxon.
-To dobrze. Przynajmniej nie musi siedzieć sama w przedszkolu.
-Racja.
Przebrałyśmy się i wyszłyśmy tylnym wyjściem hotelu. Był to zimny listopadowy poniedziałek. Nie lubię takiej pogody.
-Zimno i ciemno. - odparłam.
-Papieros na poprawienie humoru?- spojrzała w moją stronę Holly, a w ręce miała szluga.
-Taaaak. - zaśmiałąm się.
Zaciągnęłam się i powoli wypuściłam dym z ust.
-Jutro mamy wolne popołudnie, może wyjdziemy gdzieś z Millie?- zaporponowałam.
-Czemu nie. Wiesz, że teraz poświęcamy jej mało czasu. Ciągle praca i praca.... - powiedziała Holly.
-Tak, wiem, ale dzięki tej pracy możemy jej kupować prezenty i nie mieszkamy w tragicznej dzielnicy miasta.
-Yhym.
Spaliłyśmy do końca papierosa i pojechałyśmy metrem do domu. Odebrałyśmy Millie od sąsiadki i wróciłyśmy w trzy do domu.

*Holly*
-Idźcie sobie do salonu, a ja przygotuję kolację, hmm?- spytałam.
-Okey, pooglądamy sobie coś w TV. - powiedziała Giss.
-Zrób coś pysznego Holly- wykrzyknęła Millie.
-Jak zawsze!- zaśmiałam się.
Dziewczyny poszły, a ja zaczęłam robić sałatkę. Do tego kurczak i będzie wyśmienicie! Kiedy skończyłam dołączyłam do dziewczyn i razem zajadałyśmy się tą pysznością :) Mniam ! :P Po zjedzeniu kolacji zaprowadziłam Millie do pokoju, ta położyła się na łóżku i już zasypiała.
- Holly ? - powiedziała cicho.
- Hmm ? - pogłaskałam ją po głowie.
- Jutro gdzieś pójdziemy ?
- Tak, skarbie, już śpij. - ucałowałam ją w czółko i wyszłam.
Poszłam do swojego pokoju, przebrałam się w jakieś ciuchy do spania i zasnęłam wtulona w misia :P
Następny dzień.
Obudziłam się pierwsza, jak zwykle. Poranna toaleta, ubranie się itp. zajęły mi godzinę czasu. Poszłam do kuchni zrobić śniadanie dziewczynom. Postanowiłam zrobić naleśniki z polewą :) Zawołałam kobitki, które oczywiście zaspane siedziały przy stole.
- Idziemy dzisiaj sobie do skatepark'u co ? :) - zapytała Giselle.
- Ok :P - powiedziała Millie.
Poszłam po moją deskorolkę, tak samo zrobiły dziewczyny. Kiedy byłyśmy już w parku czekała nas.. dziwna niespodzianka.

Oto 1 rozdział :) Holly&Giselle.